Szukasz ochron indywidualnych? Może odpowiednich szkoleń? Zobacz co proponujemy w Katalogu BHP!

Toggle Bar

7 mitów o bhp (cz. 1)

Typography

W ostatnim czasie miałem przyjemność wziąć udział w dwóch spotkaniach:- We wrześniu w II Kongresie służby bhp „Wpływ postępu na bezpieczeństwo pracy – kierunki rozwoju służby bhp” zorganizowanym w Warszawie przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Pracowników Służby BHP.- W październiku w V konferencji „Praktyczne aspekty oceny ryzyka jako podstawa działań behapowskich w firmie” zorganizowanej przez redakcję „Atest – Ochrona Pracy” w Ostrowie Wlkp.

Jerzy Karczewski

OObydwa spotkania, zważywszy na dużą frekwencję, mogłyby moim zdaniem być dużo bardziej pożyteczne i efektywne, gdyby nie uporczywe trzymanie się pewnych mitów przez występujących tam prelegentów. Jest to o tyle niekorzystne, gdyż wielokrotne powtarzanie tych samych mocno wątpliwych stwierdzeń opóźnia i czasami wręcz uniemożliwia realizację postępu w obszarze bhp. Już w trakcie spotkań nazwałem je grzechami głównymi, ale po zastanowieniu wolę zostać przy mitach.

Mit nr 1:
Za poziom bhp w firmie odpowiadają służby bhp.

Łatwo powiedzieć trudno zrobić. Tak naprawdę za poziom bhp w firmie odpowiada właściciel/pracodawca. Jeśli uważa, że bhp jest niepotrzebne – ponieważ nie wie o tym, że jest ono również środkiem zapobiegania stratom powodowanym przez wypadki – będzie ono na niskim poziomie. Musimy pamiętać, że pracownik ds. bhp jest zależny od swojego pracodawcy i wszelkie działania przeciwko pracodawcy skazane są na niepowodzenie, a dodatkowo mogą mieć dla niego przykre konsekwencje.
Za bhp odpowiada najwyższe kierownictwo oraz kadra kierownicza. Widać to wyraźnie w organizacjach, w których szef swoim osobistym przykładem wskazuje, jak ważne jest bezpieczeństwo i higiena pracy, traktuje pracownika zajmującego się tą dziedziną jak partnera do poprawy biznesu. Wtedy i tylko wtedy bhp będzie doceniane, traktowane poważnie i będzie służyło zarówno ludziom, jak i firmie.

Jako ilustrację problemu warto pokazać drabinę kultury HSE1 , którą znalazłem na stronie OGP – Oil & Gas Producers, w opracowaniu „A guide to selecting tools to improve HSE culture” (Przewodnik wyboru narzędzi poprawiających kulturę HSE).

drabina

Budowanie kultury HSE to zadanie dla świadomego kierownictwa firmy. Nikt nie oczekuje, że pracownik ds. bhp wbrew postawie kierownictwa firmy jest w stanie decydować o kulturze organizacji w obszarze bhp czy ochrony środowiska. Niestety w wielu firmach te obszary traktowane są po prostu po macoszemu: skoro są przepisy, to należy ich przestrzegać (i to nie zawsze) i nic więcej. Jak długo na studiach dla menedżerów pomijana będzie problematyka strat ekonomicznych powodowanych przez brak wystarczającej kontroli nad ryzykami bhp i środowiskowymi, tak długo większość menedżerów traktować będzie te obszary jako uciążliwość dla firmy2 , a nie istotny (a nawet kluczowy) element zdrowego biznesu.

Mit nr 2:
Za wypadki odpowiada człowiek, a nie system.

Tak jest najprościej i najwygodniej dla kierownictwa. Po angielsku nazywa się to „blame culture”3 i zawsze pokazywany jest negatywny przykład podejścia do spraw bhp. W naszej polskiej terminologii takiemu podejściu „sprzyjają” następujące przyczyny wypadków:
- nieuwaga pracownika,
- lekceważenie zagrożenia,
- zaskoczenie nagłym zdarzeniem.

Są one nadużywane, ale znakomicie nadają się do ukrycia prawdziwych (podstawowych, systemowych) przyczyn wypadku. Oto trzy proste przykłady:
1. Pracownik bez odpowiednich ochron rąk nakierowuje rękami transportowany przy pomocy suwnicy ciężar – dochodzi do poważnego urazu ręki. Podana przyczyna – nieuwaga pracownika. O przyczynach podstawowych – zła ocena ryzyka, brak ochron, nieprawidłowe metody pracy, tolerowanie odstępstw przez nadzór – ani słowa.
2. Pracownik chodzi po desce położonej na wysokości 6 piętra pomiędzy nowo budowanymi blokami. Dochodzi do bardzo poważnego wypadku – pracownik spadł z wysokości. Podana przyczyna – lekceważenie zagrożenia. O przyczynach podstawowych – niedopuszczalne rozwiązanie, brak reakcji dozoru i samych pracowników na ewidentne zagrożenie życia, brak oceny ryzyka dla „nowatorskiego” rozwiązania – również ani słowa.
3. Frezer założył uszkodzoną tarczę, ta pękła i poważnie zraniła pracownika. Podana przyczyna – zaskoczenie nagłym zdarzeniem. O przyczynach podstawowych – brak okresowych przeglądów, brak systemu polegającego na oznakowaniu i usuwaniu z miejsca pracy uszkodzonych narzędzi elementów osprzętu, itp., nieprawidłowa ocena wizualna tarczy przed jej użyciem (uszkodzenie było widoczne, ale pracownik używał jej już wcześniej i uważał, że nic się złego nie przytrafi) – nie wspomniano.

Jest to o tyle ciekawa sytuacja, że tak naprawdę nie powinno występować tutaj żadne zaskoczenie zdarzeniem. Uszkodzona tarcza praktycznie musi pęknąć. Zaskoczenie jest związane tylko z momentem zdarzenia, ale nie z tym, że do niego doszło. To jakby powiedzieć, że kierowca jadący po lodzie jest zaskoczony poślizgiem. Moim zdaniem o zaskoczeniu nagłym zdarzeniem możemy mówić tylko w wypadkach, gdy doszło do niepożądanego zdarzenia pomimo zastosowania wszystkich przewidzianych środków ochrony, co jak widać w tym wypadku na pewno nie miało miejsca.

Dla analizowanych powyżej „przyczyn” podstawowym środkiem profilaktycznym jest zwrócenie uwagi pracownikom, aby bardziej uważali i/lub nie lekceważyli zagrożenia. W przypadku zaskoczenia nagłym zdarzeniem trudno jest podać jakieś sensowne działania profilaktyczne, więc najczęściej jest to po prostu pomijane. Bardzo często stosowane jest ponowne przeszkolenie pracownika i omówienie wypadku z pracownikami.

1 HSE (ang. Health, Safety, Environment) – czyli bhp i ochrona środowiska. Polskim odpowiednikiem byłby skrót BHPOŚ. Warto się do niego przyzwyczajać, gdyż integracja spraw bhp i ochrony środowiska jest coraz powszechniejsza.
2 Natychmiast przypomina się znany dowcip: co to jest BHP? Odpowiedź: Biuro Hamowania Produkcji.
3 Kultura szukania winnych. 

W ostatnim czasie miałem przyjemność wziąć udział w dwóch spotkaniach:- We wrześniu w II Kongresie służby bhp „Wpływ postępu na bezpieczeństwo pracy – kierunki rozwoju służby bhp” zorganizowanym w Warszawie przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Pracowników Służby BHP.- W październiku w V konferencji „Praktyczne aspekty oceny ryzyka jako podstawa działań behapowskich w firmie” zorganizowanej przez redakcję „Atest – Ochrona Pracy” w Ostrowie Wlkp.

Jerzy Karczewski

OObydwa spotkania, zważywszy na dużą frekwencję, mogłyby moim zdaniem być dużo bardziej pożyteczne i efektywne, gdyby nie uporczywe trzymanie się pewnych mitów przez występujących tam prelegentów. Jest to o tyle niekorzystne, gdyż wielokrotne powtarzanie tych samych mocno wątpliwych stwierdzeń opóźnia i czasami wręcz uniemożliwia realizację postępu w obszarze bhp. Już w trakcie spotkań nazwałem je grzechami głównymi, ale po zastanowieniu wolę zostać przy mitach.

Mit nr 1:
Za poziom bhp w firmie odpowiadają służby bhp.

Łatwo powiedzieć trudno zrobić. Tak naprawdę za poziom bhp w firmie odpowiada właściciel/pracodawca. Jeśli uważa, że bhp jest niepotrzebne – ponieważ nie wie o tym, że jest ono również środkiem zapobiegania stratom powodowanym przez wypadki – będzie ono na niskim poziomie. Musimy pamiętać, że pracownik ds. bhp jest zależny od swojego pracodawcy i wszelkie działania przeciwko pracodawcy skazane są na niepowodzenie, a dodatkowo mogą mieć dla niego przykre konsekwencje.
Za bhp odpowiada najwyższe kierownictwo oraz kadra kierownicza. Widać to wyraźnie w organizacjach, w których szef swoim osobistym przykładem wskazuje, jak ważne jest bezpieczeństwo i higiena pracy, traktuje pracownika zajmującego się tą dziedziną jak partnera do poprawy biznesu. Wtedy i tylko wtedy bhp będzie doceniane, traktowane poważnie i będzie służyło zarówno ludziom, jak i firmie.

Jako ilustrację problemu warto pokazać drabinę kultury HSE1 , którą znalazłem na stronie OGP – Oil & Gas Producers, w opracowaniu „A guide to selecting tools to improve HSE culture” (Przewodnik wyboru narzędzi poprawiających kulturę HSE).

drabina

Budowanie kultury HSE to zadanie dla świadomego kierownictwa firmy. Nikt nie oczekuje, że pracownik ds. bhp wbrew postawie kierownictwa firmy jest w stanie decydować o kulturze organizacji w obszarze bhp czy ochrony środowiska. Niestety w wielu firmach te obszary traktowane są po prostu po macoszemu: skoro są przepisy, to należy ich przestrzegać (i to nie zawsze) i nic więcej. Jak długo na studiach dla menedżerów pomijana będzie problematyka strat ekonomicznych powodowanych przez brak wystarczającej kontroli nad ryzykami bhp i środowiskowymi, tak długo większość menedżerów traktować będzie te obszary jako uciążliwość dla firmy2 , a nie istotny (a nawet kluczowy) element zdrowego biznesu.

Mit nr 2:
Za wypadki odpowiada człowiek, a nie system.

Tak jest najprościej i najwygodniej dla kierownictwa. Po angielsku nazywa się to „blame culture”3 i zawsze pokazywany jest negatywny przykład podejścia do spraw bhp. W naszej polskiej terminologii takiemu podejściu „sprzyjają” następujące przyczyny wypadków:
- nieuwaga pracownika,
- lekceważenie zagrożenia,
- zaskoczenie nagłym zdarzeniem.

Są one nadużywane, ale znakomicie nadają się do ukrycia prawdziwych (podstawowych, systemowych) przyczyn wypadku. Oto trzy proste przykłady:
1. Pracownik bez odpowiednich ochron rąk nakierowuje rękami transportowany przy pomocy suwnicy ciężar – dochodzi do poważnego urazu ręki. Podana przyczyna – nieuwaga pracownika. O przyczynach podstawowych – zła ocena ryzyka, brak ochron, nieprawidłowe metody pracy, tolerowanie odstępstw przez nadzór – ani słowa.
2. Pracownik chodzi po desce położonej na wysokości 6 piętra pomiędzy nowo budowanymi blokami. Dochodzi do bardzo poważnego wypadku – pracownik spadł z wysokości. Podana przyczyna – lekceważenie zagrożenia. O przyczynach podstawowych – niedopuszczalne rozwiązanie, brak reakcji dozoru i samych pracowników na ewidentne zagrożenie życia, brak oceny ryzyka dla „nowatorskiego” rozwiązania – również ani słowa.
3. Frezer założył uszkodzoną tarczę, ta pękła i poważnie zraniła pracownika. Podana przyczyna – zaskoczenie nagłym zdarzeniem. O przyczynach podstawowych – brak okresowych przeglądów, brak systemu polegającego na oznakowaniu i usuwaniu z miejsca pracy uszkodzonych narzędzi elementów osprzętu, itp., nieprawidłowa ocena wizualna tarczy przed jej użyciem (uszkodzenie było widoczne, ale pracownik używał jej już wcześniej i uważał, że nic się złego nie przytrafi) – nie wspomniano.

Jest to o tyle ciekawa sytuacja, że tak naprawdę nie powinno występować tutaj żadne zaskoczenie zdarzeniem. Uszkodzona tarcza praktycznie musi pęknąć. Zaskoczenie jest związane tylko z momentem zdarzenia, ale nie z tym, że do niego doszło. To jakby powiedzieć, że kierowca jadący po lodzie jest zaskoczony poślizgiem. Moim zdaniem o zaskoczeniu nagłym zdarzeniem możemy mówić tylko w wypadkach, gdy doszło do niepożądanego zdarzenia pomimo zastosowania wszystkich przewidzianych środków ochrony, co jak widać w tym wypadku na pewno nie miało miejsca.

Dla analizowanych powyżej „przyczyn” podstawowym środkiem profilaktycznym jest zwrócenie uwagi pracownikom, aby bardziej uważali i/lub nie lekceważyli zagrożenia. W przypadku zaskoczenia nagłym zdarzeniem trudno jest podać jakieś sensowne działania profilaktyczne, więc najczęściej jest to po prostu pomijane. Bardzo często stosowane jest ponowne przeszkolenie pracownika i omówienie wypadku z pracownikami.

1 HSE (ang. Health, Safety, Environment) – czyli bhp i ochrona środowiska. Polskim odpowiednikiem byłby skrót BHPOŚ. Warto się do niego przyzwyczajać, gdyż integracja spraw bhp i ochrony środowiska jest coraz powszechniejsza.
2 Natychmiast przypomina się znany dowcip: co to jest BHP? Odpowiedź: Biuro Hamowania Produkcji.
3 Kultura szukania winnych. 

Mity 3 i 4

Takie działania mogą być pożyteczne i skuteczne, ale pod jednym warunkiem: musimy podawać prawdziwe przyczyny i mechanizmy powstawania wypadków, czyli pokazać, które działania systemowe pomagają w zapobieganiu wypadkom. W podanych powyżej przykładach należą do nich:
- zwracanie uwagi i reagowanie na odstępstwa od obowiązujących zasad/przepisów,
- regularne przeglądy maszyn i urządzeń,
- zapewnienie porządku,
- badanie sprzętu przed użyciem,
- oznakowanie i usuwanie z miejsca pracy uszkodzonych elementów,
- stosowanie prawidłowych metod pracy (objętych oceną ryzyka),
- niestosowanie „nowatorskich”, niebezpiecznych rozwiązań i natychmiastowe reagowanie na nie,
- świadomość pracowników o możliwości odmowy wykonywania pracy w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia czy zdrowia i korzystanie z takich możliwości.

Mit nr 3:
Badanie przyczyn wypadków ujawnia przyczyny podstawowe i systemowe.

Jest to kontynuacja mitu nr 2 dla osób, które uważają, że protokół powypadkowy „prawdę Ci powie”. Nie powie z kilku powodów:
- Łatwiej podawać, jako przyczynę wypadku przyczynę urazu, np. „przyczyną urazu głowy było uderzenie przez transportowany ciężar”.
- Protokół powypadkowy jest dokumentem wychodzącym „na zewnątrz”. Bardzo często widząc „lakoniczny” protokół powypadkowy, pytam: dlaczego i słyszę standardową odpowiedź: „po co obnażać braki firmy, narażać pracowników, w tym kierownictwo firmy, skoro poszkodowanemu i tak już nic nie pomoże”. Protokół podpisuje i zatwierdza pracodawca, a opracowuje przede wszystkim specjalista ds. bhp, będący jego pracownikiem. Na pewno nie sprzyja to podawaniu wszystkich przyczyn podstawowych i systemowych.
- Wypada dodać, że to zamiatanie prawdziwych przyczyn pod dywan, na pewno nie pomaga w zapobieganiu następnym podobnym zdarzeniom wypadkowym. Choć jeśli kierownictwo jest tego świadome – „naprawia system prawny w Polsce” traktując protokół powypadkowy tylko jako wymóg prawny, a po wysłaniu protokołu prowadzone jest wewnętrzne badanie wypadku, którego celem jest dotarcie do przyczyn podstawowych i systemowych i wdrożenie skutecznych działań korygujących (aby się nie powtórzyło) i/lub zapobiegawczych (aby do tego nie doszło).

Warto przypomnieć, że przyczyny systemowe to:
- brak potrzebnych rozwiązań – dodajmy to, co jest potrzebne,
- złe rozwiązania – poprawmy to, co jest konieczne,
- nieprzestrzeganie obowiązujących rozwiązań – zapewnijmy, że przyjęte rozwiązania, zasady będą przestrzegane (jest to chyba najtrudniejszy proces).

Przypomina mi się wyrok sądu angielskiego (po wypadku kolejowym) na mocy, którego doszło do skazania członków zarządu firmy. Uzasadnienie było bardzo proste: „kierownictwo firmy wiedziało o zagrożeniu i przyczynach – po poprzednich wypadkach – ale nie podjęło żadnych działań koniecznych do wyeliminowania znanych przyczyn wypadków”.

Reasumując: nie wierzę, że pracodawca z zadowoleniem podpisze protokół powypadkowy wskazujący niedostatki organizacyjne, brak nadzoru, nieprzestrzeganie przepisów bhp, brak działań korygujących po poprzednim podobnym wypadku itd.

Mit nr 4:
Pracownik woli powiedzieć pełną prawdę o przyczynach i okolicznościach wypadku niż otrzymać świadczenia Za wypadek przy pracy.

Tym razem kontynuacja mitu nr 3. Ujawnienie prawdziwych przyczyn podstawowych i systemowych wymaga prawdziwych danych i faktów. Bardzo często, szczególnie dla poszkodowanego jest to poważny dylemat:- powiedzieć pełną prawdę i utracić świadczenia, czy nie mówić wszystkiego i otrzymać świadczenia powypadkowe.

Tylko w nielicznych krajach wypadki przy pracy nie są kategorią prawną i za wypadek przy pracy nie przysługują żadne dodatkowe świadczenia. Od rozstrzygania sporów pomiędzy poszkodowanymi lub ich rodzinami a pracodawcą są sądy. Przy takim rozwiązaniu dużo łatwiej uzyskać prawdziwe informacje, chociaż i tutaj trzeba pamiętać, że również pracodawca może dochodzić od poszkodowanego odszkodowania za spowodowane przez niego straty firmy.

Jerzy Karczewski 

okladka

Artykuł został opublikowany w miesięczniku Przyjaciel Przy Pracy 11/2012

W tym wydaniu m.in.:

- Uogólniać czy nie?
- Postęp z odchyleniami
- Ewakuacja i ratowanie mienia ruchomego
- Dopasowanie środków ochrony indywidualnej do pracowników
- Kształtują dobre nawyki

Zobacz pełny spis treści